Wydawało się, że już nic nie jest w stanie nas zdziwić. Tak było aż do czasu rozpoczęcia badań nad historią Klasycznego Blessingu, którego autorem jest nie kto inny jak Jacek Graniecki. Okazało się, że współczesne pozdrowienie ma wiele wspólnego z jednym z największych dzieł w historii świata. Co mamy na myśli? Odpowiedź znajdziecie poniżej.  

„Blessing” znaczy nic innego jak „błogosławić”, „zsyłać szczęście”. Oczywiście słowo to najczęściej przywoływane jest w kontekście religijnym, choć pojawia się też w kulturze popularnej. Największym miłośnikiem i propagatorem błogosławieństw wśród raperów jest Tede, który znany jest także pod pseudonimem „Chory Pastor”. Jak sam przyznaje nie pamięta, kiedy konkretnie wpadł na pomysł majestatycznego uniesienia głowy i rąk ku niebu. Wspomina jedynie, że był to najprawdopodobniej koniec 2014 roku. Gest na stałe zagościł w repertuarze  ekipy Wielkiego Joł. Zdjęcia z „Klasycznym Blessingiem” regularnie pojawiają się na Instagramie po każdym występie artysty, a nawet na okładki płyt – wspomnieć cover photo albumu „Vanillahajs”.

 

Graniecki błogosławi miejsca, które odwiedza. To jak podniesienie wyprostowanego kciuka, danie pozytywnej oceny wydarzeniu, w którym się uczestniczy i przelaniu pozytywnej energii na ludzi, z którymi dzieli się dane chwile. Podczas wykonywania gestu artysta asymiluje się ze słuchaczem, który tak jak on może wielbić moment w życiu, w którym akurat się znajduje.

 

Czy to przypadek, że znak rozpoznawczy warszawskiego rapera jest tak łudząco podobny do rysunku sprzed kilku wieków?
 

Oczywiście, że nie.

blessing1

Nie tylko głęboko w to wierzymy, ale praktycznie jesteśmy pewni, że od słowa „witruwiański” jest już bardzo blisko do „victorii”, czyli tak szanowanego przez nas zwycięstwa (w obu na samym początku słychać człon „wi”).

Wychodzi więc na to, że gdyby Tede żył w XV w., model Leonarda po prostu zostałby bez pracy.

Dodaj komentarz