Co wspólnego mają ze sobą jedna z najpopularniejszych marek streetwearowych w Polsce i miasto z kraju Kwitnącej Wiśni? Dziś porozmawiamy z Michałem „Krugerem” Rejentem – 1/2 duetu Rejent Kędzierski, a także współzałożycielem brandu PLNY TEXTYLIA, który w listopadzie odbył daleką podróż do Japonii.

 

IPOS: Nigdy nie byliśmy w Tokio, ale gdy o nim myślimy to od razu przychodzi nam na myśl „Między Słowami”. Czy tak jak w filmie Coppolii jest to tętniąca życiem metropolia pełna barów karaoke i masy samotnych ludzi?

Michał Rejent: W tym filmie nie patrzyłem na Tokio tylko na Scarlett Johanson. Dla mnie to miasto to moda. Wydaje mi się, że jego mieszkańcy nie boją się ubrać jak chcą. Niby w Stanach też się tego nie boją, ale kiedy nałożą na siebie coś dziwacznego to od razu wzbudzają sensację. W Japonii można ubierać jak się chce, ale nikogo jakoś to specjalnie nie dziwi. Być może wynika to z tego, że tam nie wypada zwracać uwagi na innych.

IMG_5316

IPOS: Co najbardziej podobało Ci się w tym mieście?

MR: Tam można bardzo dobrze zjeść i to właściwie w każdym miejscu. Tam wszyscy jedzą na mieście. Świetne jest też to, że ludzie, których tam spotkałem byli bardzo mili i życzliwi. Pozytywnie zaskoczyło mnie, jak wszystko mają tam zaplanowane. I to do tego stopnia, że jak wymieniali nawierzchnię na ścieżce w parku to jeden pan takim małym dźwigiem ją wymieniał, a trzech innych kierowało ruchem pieszych. W Polsce coś takiego byłoby nie do pomyślenia.

IPOS: Ile według Ciebie kosztuje życie w Tokio?

MR: Lunch kosztuje średnio 1000 jenów, czyli ok. 30 złotych. Także jedzenie na mieście nie jest jakieś super drogie w porównaniu np. do cen warszawskich. Piwo w takiej knajpie kosztuje ok. 15 zł, co też nie jest jakąś zawrotną ceną. Bardzo drogie są hotele, ale od kiedy jest Airbnb można znaleźć tańszy nocleg. Sporo płaciłem za to na taksówki i Ubera, który w Tokio kosztuje kosmicznie dużo.

IMG_5256

IPOS: Tokio stało się międzynarodową stolicą mody. Czy można w ogóle scharakteryzować styl ubierania się jego mieszkańców?

MR: To miasto faktycznie można nazwać stolicą mody, ale męskiej. Tam za bardzo nie ma mody damskiej, bo przez względy historyczne kobiety wciąż nie bardzo tam się liczą. Wszystkie najlepsze salony sprzedaży są tak naprawdę dla facetów, którzy nie chcą zakładać rodziny, a wszystko co zarobią przeznaczają na ubrania. Nigdzie nie widziałem tylu sklepów i tylu dobrze ubranych gości jak tam.

IMG_5327

IPOS: Czy Japończycy chętniej kupują rzeczy od rodzimych czy zagranicznych projektantów?

MR: Zdecydowanie wolą kupować od „swoich”. Tych rzeczy mają tam pełno. Ubrania od europejskich marek są bardzo ekskluzywne i nie wszystkich jest na nie stać.

IPOS: Myślisz, że jakaś polska firma ma szansę na podbicie Tokio?

MR: Moim zdaniem PLNY są na dobrej drodze do zaistnienia na rynku japońskim. Już sama nazwa brzmi egzotycznie i może budzić skojarzenia nie tylko z Nowym Jorkiem (NY), ale też z Polską (PL). A przecież Japończycy kochają Polskę! Wspomnieć wystarczy Chopina…

IMG_5325

IPOS: … i Andrzeja Wajdę, którego ubóstwiali.

MR: No właśnie! Chopin, Wajda i PLNY to taki polski niezbędnik każdego Japończyka.

IPOS: Myślisz, że Japończyk chętnie ubrałby się w ciuchy od PLNY TEXTYLIA?

MR: Jeśli ta kolekcja byłyby z Chopinem i przy zakupie zorganizowalibyśmy degustację wódki Chopin to myślę, że bardzo by się ucieszyli. Tede mógłby pojechać tam na koncert… Tak, musimy zorganizować tam jego występ.

IPOS: I byłoby tak jak z zespołem Bayer Full w Chinach?

MR: No tak. Tyle, że oni śpiewali po chińsku. Nie wiem, czy Jacek by się zgodził śpiewać w innym języku niż po polsku. Ale na pewno się go o to zapytam!

IMG_5258

IMG_5358

Dodaj komentarz